Barranquilla
Przyjechałam tu żeby zobaczyć karnawał podobno porównywalny do karnawału w Rio.
No więc wyglądało to tak :
parada szła ulicą , a publiczność była odgrodzona wysokim siatkowym ogrodzeniem. Więc ani nie można było dobrze zobaczyć ani tym bardziej zrobić ładnych zdjęć.
Publiczność też była trochę wystrojona , ale to raczej kolorowe nakrycia głowy.
Cała Parada trwała około 3 godzin , uczestniczyło w niej mnóstwo grup , ale żeby to była jakaś straszna rewelacja to nie powiem. Cały czas grała orkiestra i publiczność dość dobrze się bawiła.
Po zakończeniu parady cała zabawa przeniosła się na ulicę , ja wyobrażałam sobie ,że ludzie będą lepiej poprzebierani i i że na ulicach będą tańce i zabawa , ale faktycznie to było tylko picie alkoholu i jedzenie . Wszystko odbywało się na ulicy obok mojego hotelu , więc z góry wszystko dobrze widziałam. Ale o godzinie około 18 jak zaczęły grać zespoły ichniejszą muzykę to było do zwariowania , było takie nagłośnienie że pomimo zatyczek nie mogłam wytrzymać.
A ta muzyka to właściwie dudnienie bębnami , trwało to do 5 rano , był to dla mnie koszmar , którego nie chciałabym więcej przeżywać.
Hotel w którym spałam był bardzo elegancki i z basenem , ale uważam powinni uprzedzić iż w dniach karnawału coś takiego będzie się koło nich działo.
Miałam spać tu jeszcze jedną noc , więc dopytywałam się czy następnej nocy będzie to samo , odpowiedzi były niepewne , ale o godzinie 15 , orkiestry zaczęły znowu próby , więc wzięłam nogi za pas i wyjechałam do Santa Marta małej miejscowości , do której miałam jechać następnego dnia.
Po drodze jak jechałam przyglądałam się wioskom , bieda i nędza , brodzą w śmieciach - coś okropnego.
Tak że te Kolumbijskie Karaiby nie podobają mi się.
Publiczność oglądająca paradę
Na wprost mego hotelu przyjęcie dla bogatszej części miasta
a tak wyglądała ulica do 5 rano


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz