BELO HORIZONTE
Miasto jest trzecim co do wielkości w Brazylii i stolicą stanu Minas Gerais. Mieszka to ok 2,4 miliona ludności. Nazwa Belo Horizonte , kiedyś oznaczała- piękne otoczenie górskie, ale aktualnie to straciło sens , bo przy wielkości miasta tego nie widać.Dla turysty jest to nieciekawy moloch.
Jak wjeżdżałam autobusem już wszędzie pod wiaduktami widziałam całe miasteczka bezdomnych.
W centrum miasta gdzie mam hotel , tego tak nie widać , ale architektonicznie , to jest znowu groch z kapustą , większość jednak to wysokie wieżowce. Słynne architekt Niemeyer , zaprojektował dzielnicę Pamphula ze sztucznym jeziorem , nie byłam tam bo to daleko od centrum.
Poszłam zobaczyć Mercado Central , olbrzymie targowisko , można tu kupić chyba wszystko.
ja szukałam mocnej taśmy klejącej do naprawy rozpadających się kółek od walizki.
Najwięcej chyba jest tu stoisk z serami , warzywami i owocami , przyprawami , cała dzielnica ptasia , stoiska z jedzeniem i wszystko co się chce.
Zaglądnęłam też na Praca da Liberdade/ Plac Wolności/ - podobno są tam fascynujące muzea, weszłam do jednego Memorial Minas Gerais , ale było to beznadziejne , parę zdjęć i kilka prac jakiejś rzeżbiarki.
Więc jako cel turystyczny Belo , nie sprawdza się , ale ja mam stąd samolot do Brasilii - lecę jutro rano.
ulice Belo Horizonte
te drzewa pięknie pachną
stoisko z serami na Mecado Central
to są najpikantniejsze papryczki
a to te papryczki zakonserwowane
całe wiaderka marmolad i różnych słodkich smarowideł
targ ptasi
to jest paqui- wczoraj o tym pisałam i wczoraj też próbowałam , pestka , którą się ogryza , nic ciekawego
te owoce są smaczne , w środku jak winogrono
na targowisku , kupiłam to małe urządzonko , 5 różnych funkcji do robienia surówek
kościół Św Jana
jeżeli ktoś myśli , że tu się coś innego sprzedaje niż w Europie to jest w błędzie
Plac Wolności
cd
często spotyka się różnego rodzaju stróżów porządku, mają pałki i ostrą broń
typowy obiad brazylijski - ryż,fasola, jakaś tarta bułka , filet i trochę warzywek
wg mnie piękny mural
jeszcze raz widoki na miasto
Archiwum bloga
piątek, 7 grudnia 2018
czwartek, 6 grudnia 2018
Brazylijskie życie
BRAZYLIJSKIE REALIA ŻYCIA
Dziś mam leniwy dzień , ponieważ przenoszę się do Belo Horizonte.
Jest bardzo gorąco , trochę poopalałam się przy basenie i o 12 opuściłam pokój.
Autobus mam o 15 , więc resztę czasu spędzam w ogrodzie.
Dziś poznałam dwa nowe owoce. Na śniadanie był nowy sok , więc się pytam z jakiego owocu, okazała się , że z jagód acai, był dość kwaśny. Poczytałam w internecie i podobno jest to owoc zdrowia. A teraz siedzę pod drzewem , które ma takie zielone jabłko-gruszki.
To jest peki , w środku są dwie duże żółte pestki , pachną zachwycająco, pani mi pokazała że się je obgryza z miąższu.
A teraz o życiu w brazylijskich domach. We wszystkich pousadach właścicielki mają pomoce domowe , które sprzątają , gotują - czyli robią wszystkie prace domowe.Do prac ogrodowych są następni zatrudnieni- wczoraj widziałam jak tu kosili trawę.
Oczywiście ,że to są ludzie bardziej majętni , ale bez przesady.
Właściciele nie traktują tych pomocy jak niższą klasę, jest to raczej na stopie przyjacielskiej.
Brazylijczycy w pierwszych kontaktach , są raczej zdystansowani i niezbyt zainteresowani obcymi.
Ale przy bliższym poznaniu są mili i przyjażni. Poprosiłam dziś właścicielkę, żeby podwiozła mnie samochodem na przystanek autobusowy , bo to jest kawałek i częściowo droga gruntowa , bez oporów zgodziła się.
Teraz z innej beczki , Brazylia , odwrotnie do Europy , chyba nigdy nie będzie miała problemu starzenia się społeczeństwa. Jak zauważyłam rodziny mają po kilkoro dzieci.
Choć oczywiście nie znam zwyczajów klas powyżej średniej majątkowej- ale ta stanowi zazwyczaj niewielki procent.
Tyle moich rozważań.
Dziś mam leniwy dzień , ponieważ przenoszę się do Belo Horizonte.
Jest bardzo gorąco , trochę poopalałam się przy basenie i o 12 opuściłam pokój.
Autobus mam o 15 , więc resztę czasu spędzam w ogrodzie.
Dziś poznałam dwa nowe owoce. Na śniadanie był nowy sok , więc się pytam z jakiego owocu, okazała się , że z jagód acai, był dość kwaśny. Poczytałam w internecie i podobno jest to owoc zdrowia. A teraz siedzę pod drzewem , które ma takie zielone jabłko-gruszki.
To jest peki , w środku są dwie duże żółte pestki , pachną zachwycająco, pani mi pokazała że się je obgryza z miąższu.
A teraz o życiu w brazylijskich domach. We wszystkich pousadach właścicielki mają pomoce domowe , które sprzątają , gotują - czyli robią wszystkie prace domowe.Do prac ogrodowych są następni zatrudnieni- wczoraj widziałam jak tu kosili trawę.
Oczywiście ,że to są ludzie bardziej majętni , ale bez przesady.
Właściciele nie traktują tych pomocy jak niższą klasę, jest to raczej na stopie przyjacielskiej.
Brazylijczycy w pierwszych kontaktach , są raczej zdystansowani i niezbyt zainteresowani obcymi.
Ale przy bliższym poznaniu są mili i przyjażni. Poprosiłam dziś właścicielkę, żeby podwiozła mnie samochodem na przystanek autobusowy , bo to jest kawałek i częściowo droga gruntowa , bez oporów zgodziła się.
Teraz z innej beczki , Brazylia , odwrotnie do Europy , chyba nigdy nie będzie miała problemu starzenia się społeczeństwa. Jak zauważyłam rodziny mają po kilkoro dzieci.
Choć oczywiście nie znam zwyczajów klas powyżej średniej majątkowej- ale ta stanowi zazwyczaj niewielki procent.
Tyle moich rozważań.
środa, 5 grudnia 2018
Serra do Cipo cd
SERRA DO CIPO cd
Postanowiłam dziś zrobić drugą trasę w parku , ale strażnik powiedział mi wczoraj , że tam jest stromo , więc dojechałam tylko na rowerze do wejścia i dalej poszłam z kijkami/ pierwszy raz w Brazylii je używam/
Trasa ma zakończyć się wodospadem- cachoeira Capao dos Palmitos.W opisie zaznaczono , że cała droga /powrotna/ wynosi ok 3 godzin.
Trasa niezbyt trudna , ani męcząca , trochę widoków na różne części gór , no i co na koniec ?
Piękny wodospad !! Posiedziałam trochę nad wodą , pomoczyłam nogi , było bardzo przyjemnie.
Na trasie nikogo nie było, wczoraj spotkałam choć jedną parę.
Dziś było wyjątkowo gorąco , dobrze ,że na całej trasie , była co jakiś czas woda.
Ale po co tak szybko wracać , pokręciłam się jeszcze na drugiej trasie , choć nic tam właściwie nie było ciekawego i odwrót. W sumie cała droga zajęła mi 5 godzin.
widoki po drodze
wyczekiwany wodospad/ po wczorajszym niepowodzeniu/
zmoczona koszulka na głowie
wystarczyło chwilę spokojnie postać i rybki przypływały na piling
te znaczki istnieją na całym świecie, choć tu ścieżka jest oczywista i w bok nie mam mowy , żeby zejść , bo same krzaczory
dużo mrowisk jest na drzewach, chyba dla ochrony przed zatopieniem
na tej drugiej trasie z daleko zobaczyłam jakieś białe wieloryby , ale nie było do nich dojścia
zakwitł ładnie żywopłot
Postanowiłam dziś zrobić drugą trasę w parku , ale strażnik powiedział mi wczoraj , że tam jest stromo , więc dojechałam tylko na rowerze do wejścia i dalej poszłam z kijkami/ pierwszy raz w Brazylii je używam/
Trasa ma zakończyć się wodospadem- cachoeira Capao dos Palmitos.W opisie zaznaczono , że cała droga /powrotna/ wynosi ok 3 godzin.
Trasa niezbyt trudna , ani męcząca , trochę widoków na różne części gór , no i co na koniec ?
Piękny wodospad !! Posiedziałam trochę nad wodą , pomoczyłam nogi , było bardzo przyjemnie.
Na trasie nikogo nie było, wczoraj spotkałam choć jedną parę.
Dziś było wyjątkowo gorąco , dobrze ,że na całej trasie , była co jakiś czas woda.
Ale po co tak szybko wracać , pokręciłam się jeszcze na drugiej trasie , choć nic tam właściwie nie było ciekawego i odwrót. W sumie cała droga zajęła mi 5 godzin.
widoki po drodze
wyczekiwany wodospad/ po wczorajszym niepowodzeniu/
zmoczona koszulka na głowie
wystarczyło chwilę spokojnie postać i rybki przypływały na piling
te znaczki istnieją na całym świecie, choć tu ścieżka jest oczywista i w bok nie mam mowy , żeby zejść , bo same krzaczory
dużo mrowisk jest na drzewach, chyba dla ochrony przed zatopieniem
na tej drugiej trasie z daleko zobaczyłam jakieś białe wieloryby , ale nie było do nich dojścia
zakwitł ładnie żywopłot
wtorek, 4 grudnia 2018
Serra do Cipo cd
SERRA DO CIPO cd
No dziś zrobiła się piękna pogoda , wypożyczyłam rower / 75R$ na dwa dni/ i pojechałam do parku.
Jeszcze o śniadaniu , bo Maryla chciała wiedzieć dokładnie co jadam.
Do picia dwa rodzaje świeżo wyciskanych soków i kawa.
Do jedzenia - kiełbaski w świeżym sosie sosie pomidorowym, ser podobny do bundzu, ser żółty, szynka, trzy rodzaje ciast, takie kuleczki z serem - nazywają się pankejia, no i owoce zazwyczaj dwa rodzaje, bułki i chleb integral/ pełnoziarnisty /, ale dmuchany.
wjazd do parku
jakie atrakcje można zobaczyć, pan przy wjeżdzie dał mi dodatkowo mapkę, gdzie były zaznaczone odległości tras, wybrałam trasę do wodospady Farofa
fruwały jakieś duże ptaszyska
a to są kopce termitów , trochę niż w Australii , wyglądają jak duży kamień
po drodze były różne przeszkody , ale woda tak przyjemna , że z przyjemnością zdejmowałam buty
widoki gór dookoła
moja trasa w lewo
po drodze dużo pozalewanych miejsc po wczorajszych deszczach
z tego co zrozumiałam , ostrzeżenie iż przy dużych opadach przejście grozi śmiercią
no i niestety za tym znakiem był koniec mojej drogi, ponieważ była głęboka rzeka, nie zamierzam tu zostać na ziemi brazylijskiej , więc do wodospadu nie dojechałam
najprawdopodobniej to był wodospad Farofa
pokręciłam się jeszcze po trasie jezior, to jedno z nich poniżej, raczej większa kałuża
w drodze powrotnej weszłam jeszcze na jedno podwórko i zrobiłam to zdjęcie pięknych progów
po zakończeniu deszczu rzeka przy moście nie wygląda już tak grożnie jak wczoraj.
w sumie zrobiłam około 30km , jak na mnie to w sam raz, ale atrakcje parku oceniam raczej na +3
No dziś zrobiła się piękna pogoda , wypożyczyłam rower / 75R$ na dwa dni/ i pojechałam do parku.
Jeszcze o śniadaniu , bo Maryla chciała wiedzieć dokładnie co jadam.
Do picia dwa rodzaje świeżo wyciskanych soków i kawa.
Do jedzenia - kiełbaski w świeżym sosie sosie pomidorowym, ser podobny do bundzu, ser żółty, szynka, trzy rodzaje ciast, takie kuleczki z serem - nazywają się pankejia, no i owoce zazwyczaj dwa rodzaje, bułki i chleb integral/ pełnoziarnisty /, ale dmuchany.
wjazd do parku
jakie atrakcje można zobaczyć, pan przy wjeżdzie dał mi dodatkowo mapkę, gdzie były zaznaczone odległości tras, wybrałam trasę do wodospady Farofa
fruwały jakieś duże ptaszyska
a to są kopce termitów , trochę niż w Australii , wyglądają jak duży kamień
po drodze były różne przeszkody , ale woda tak przyjemna , że z przyjemnością zdejmowałam buty
widoki gór dookoła
moja trasa w lewo
po drodze dużo pozalewanych miejsc po wczorajszych deszczach
z tego co zrozumiałam , ostrzeżenie iż przy dużych opadach przejście grozi śmiercią
no i niestety za tym znakiem był koniec mojej drogi, ponieważ była głęboka rzeka, nie zamierzam tu zostać na ziemi brazylijskiej , więc do wodospadu nie dojechałam
najprawdopodobniej to był wodospad Farofa
pokręciłam się jeszcze po trasie jezior, to jedno z nich poniżej, raczej większa kałuża
w drodze powrotnej weszłam jeszcze na jedno podwórko i zrobiłam to zdjęcie pięknych progów
po zakończeniu deszczu rzeka przy moście nie wygląda już tak grożnie jak wczoraj.
w sumie zrobiłam około 30km , jak na mnie to w sam raz, ale atrakcje parku oceniam raczej na +3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
PODSUMOWANIE CAŁEJ PODRÓŻY
PODSUMOWANIE CAŁEJ PODRÓŻY BRAZYLIA Piękne plaże , ciepło , mnóstwo owoców , niewielki % ludzi mówi po angielsku KOLUMBIA Cieka...
-
plaja Alemanias Las Giertas chyba nikt nie zgadnie z czego zrobiony jest ten ptak i figury z tyłu - wyślę ładne...
-
BRAZYLIA - PODSUMOWANIE A więc moja podróż po Brazylii dobiegła końca , aktualnie jestem już w Kolumbii w Bogocie.Jak zawsze nasu...
-
NUEVA LOJA Wróciłam do Quito i jutro lecę znowu , tym razem do dżungli amazońskiej. Wykupiłam wycieczkę na 4 dni , mamy oglądać ta...



























































